Przejdź do treści

Dwanaście minut
różnicy

Tyle dzieli ziarno, które pachnie sianem, od ziarna, które pachnie kawą. Palimy dwa razy w tygodniu, po sześć kilogramów.

Jedno surowe, zielone ziarno leżące pośród ciemno palonych
Surowe zielone ziarna kawy w zbliżeniu, matowe i nierówne

Załadunek

0:00, 198 °C

Sześć kilogramów surowego ziarna wpada do rozgrzanego bębna. Temperatura wsadu natychmiast leci w dół: ziarno jest zimne i twarde, pachnie sianem.

Dłoń przesypująca ziarna nad metalową misą chłodzącą

Suszenie

4:40, 150 °C

Ziarno oddaje wodę i żółknie. To najdłuższa i najnudniejsza część palenia: i ta, w której najłatwiej zepsuć wszystko, co dalej.

Jasno palone ziarna tuż po pierwszym pęknięciu, jeszcze z jasną bruzdą

Pierwsze pęknięcie

8:10, 196 °C

Słychać trzask, jak przy prażonej kukurydzy. Ziarno pęcznieje, zrzuca łuskę i od tej sekundy każde dziesięć sekund zmienia smak w filiżance.

Ciemno palone ziarna z lśniącą, naoliwioną powierzchnią

Rozwinięcie

10:40, 205 °C

Faza, w której decydujemy, czy z tej kawy ma być kwas, czy czekolada. Dla filtra kończymy tu. Dla espresso dokładamy pół minuty.

Ziarna sypiące się z bębna w snopie ciepłego światła

Wysyp

12:05, 212 °C

Klapa idzie w dół, ziarno leci do misy chłodzącej. Trzy minuty mieszania, żeby zatrzymać proces, i kawa idzie odpoczywać na czterdzieści osiem godzin.

→ przewiń w bok

Zanim ziarno trafi
do bębna

Owoc, pestka, patio, worek, magazyn, sito. Sześć etapów, z których żaden nie dzieje się w Łodzi i na żaden nie mamy wpływu: poza tym, u kogo kupujemy i ile za to płacimy.

Owoce kawowca na jednej gałęzi w trzech stadiach: zielone, żółte i czerwone
Kiść dojrzałych, czerwonych owoców kawowca gotowych do zbioru
Patio suszarnicze z rozgrabionym ziarnem i workami, w tle pasmo gór
Stos zaszytych worków jutowych ułożonych warstwami w magazynie
Biała szufla wbita w otwarty worek surowego ziarna
Garść surowych ziaren rozsypana na białym blacie
Kopiec jasnych, surowych ziaren usypany do przesiewu
Ciasny kadr surowych ziaren w odcieniach zieleni i żółci

Każdy worek wychodzi z datą palenia, nie z datą przydatności. W cenniku widać, co poszło w bęben w tym tygodniu.

Zobacz cennik